Interaktywna Piła - Forum

Forum dyskusyjne o Pile i nie tylko.
Oddam wersalkę 2 osobowa. Odbior osobisty z os. Górnego. Obicie bordowo czarne. 607340997 

Dorota Bąkowska, tel.: 607340997,
Serdecznie polecamy SZCZENIAKI rasy GOŃCZY POLSKI, czarne podpalane, rodowodowe, ur. 29.07.2010 r....  
pokaż całe
Serdecznie polecamy SZCZENIAKI rasy GOŃCZY POLSKI, czarne podpalane, rodowodowe, ur. 29.07.2010 r. po znakomitych przedstawicielach rasy. ODBIÓR nakuchów od 15.09.2010 r. bezpośrednio w hodowli. Więcej informacji na stronie: htttp://gonczypolski-relaks.vanti.eu tel. 0 513 145 200 lub elhalem@interia.pl * Zapraszamy zwłaszcza przyszłych wystawców i hodowców *
  pokaż zdjęcie


malgosia rek, tel.: 0513145200,
Ogłoszenia - Piła dodaj ogłoszenie
Teraz jest 8 września 2010, o 18:10

Wszystkie czasy w strefie UTC + 2




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 1496 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 71, 72, 73, 74, 75  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Wszystko o Farmutilu i Henryku Stokłosie
PostNapisane: 2 listopada 2009, o 00:45 
Offline
Stały bywalec
Stały bywalec

Dołączył(a): 20 sierpnia 2006, o 23:26
Posty: 1155
Lokalizacja: Piła
Jest parę podstawowych uwag: Mączka mięsno - kostna była jeszcze parę lat temu używana legalnie jako źródło białka zwierzęcego do karmienia zwierząt mięsożernych. podobnie było do niedawna z szlamami pokanalizacyjnymi, które według analiz zawierały znaczne ilości cennych aminokwasów. Ten czas minął. Jak coś może pójść źle, to pójdzie. Wielce uczeni ludzie zaczęli dodawać te maczki również do pasz treściwych zwierząt roślinożernych. Efektem było pojawienie się choroby szalonych krów. Zwyrodnienie gąbczaste mózgu zdarzało się już u ludzi, królików a przyczyną było zapętlenie łańcucha pokarmowego. Praktyka skarmiania mączkami mięsno - kostnymi została zarzucona, chociaż nie jest to wystarczająco dobrze kontrolowane przez służby wet.
Są dwie klasy mączek: ze zwierząt zdrowych - resztki poubojowe. Tego jest znaczna większość; ze zwierząt chorych.
Pierwsza grupa może być wykorzystana do wysiewu na gleby w celu poprawienia jej właściwości. Jest to obwarowane pewnymi rygorami ilościowymi i częstotliwościowymi. Wykorzystywanie mączki do wysiewu jest praktyką podobną do zakopywania padliny nieprzerobionej, ale odbywa się na dużej powierzchni. Z takimi ilościami flora bakteryjna sobie radzi a gazowe produkty rozkładu spulchniają glebę, co poprawia jej strukturę. Istnieją jednak podejrzenia, że w części mączka ta dalej jest wykorzystywana przez chłopów do karmienia zwierząt. Mączka druga musi być spalona, żeby zlikwidować potencjalne źródło zakażeń wtórnych.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wszystko o Farmutilu i Henryku Stokłosie
PostNapisane: 20 listopada 2009, o 15:10 
Offline
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): 29 maja 2007, o 23:15
Posty: 247
Tygodnik Nowy:

Prokurator czy kuglarz?

Prokurator oskarżający Henryka Stokłosę złamał zasadę obiektywizmu i neutralności. Stanął w pozycji strony, zapominając, że zobowiązany jest stać na straży praworządności


W minionym tygodniu warszawski prokurator Robert Kiełek udzielił obszernego wywiadu dziennikowi Polska Głos Wielkopolski, w którym wyraził zachwyt nad postawą głównego świadka oskarżenia Mariana J. Tę i inne kwestie poruszamy w rozmowie z Anną Stokłosą.

Proces Henryka Stokłosy rozgrywa się w znacznej części poza salą sądową. Czy Pani zdaniem prokurator powinien korzystać z medialnych form komunikacji?

- Tego jeszcze nie było! Prokurator Kiełek, który dopuścił się już wielu nadużyć, tym razem skorzystał z pomocy mediów. Wybrał sobie dziennikarkę, która już wcześniej dysponowała reglamentowanymi informacjami mogącymi pochodzić tylko z prokuratury. Schował się pod jej spódnicę i zaatakował nas publicznie w sposób nie mający dotąd precedensu.

Dla osób zainteresowanych sprawą nie jest tajemnicą, że nie ma tu mowy o dziennikarskiej rzetelności i bezstronności, ponieważ liczne artykuły szkalujące Henryka Stokłosę ukazują się w tej gazecie od chwili jej przejęcia przez niemiecki kapitał. Podejrzewam, że pisanie o polskim przedsiębiorcy w korzystnym świetle leży poza możliwościami tego tytułu. Fakt ten prokurator Kiełek wykorzystał w niecny sposób dla swoich interesów, nie mających nic wspólnego ze sprawiedliwością, obiektywizmem i profesjonalizmem.

Prokurator wykorzystuje przeciwko Pani i Pani mężowi media?

- Oczywiście, że tak. Przychylność opinii publicznej, o którą tak usilnie zabiega, jest swoistą tarczą ochronną dla jego występków. Znam pana Kiełka nie od dzisiaj. Od początku jego działań ukierunkowanych na zdyskredytowanie mojego męża i naszej firmy, pomimo że nie jestem o nic podejrzana, doświadczyłam z jego strony wielu nadużyć i niegodziwości. Wiele razy składałam na ręce jego przełożonych skargi i zażalenia na te czynności. Jak do tej pory otrzymuję jednak odpowiedzi w stylu "prokurator Kiełek nie przyznaje się do nadużyć". Dziwi mnie to tym bardziej, że z otrzymywanych odpowiedzi na moje skargi i zażalenia pośrednio wynika, że prokurator mija się z prawdą i plącze się w swoich wyjaśnieniach. Składał na przykład oświadczenie w sprawie nielegalnego wtargnięcia do mojego domu trzech funkcjonariuszy, którzy bez jakiegokolwiek nakazu przeszukania próbowali dokonać czynności polegających na rzekomym zabezpieczeniu jakichś części broni i amunicji. Pomimo tego, że naocznymi świadkami tego zdarzenia oprócz mnie było kilka osób, prokurator Kiełek zaprzecza przed swoimi przełożonymi, że miało to miejsce. Ale prędzej czy później nadejdzie czas, że pan Kiełek odpowie prawnie za swoje czyny, tym bardziej, że postępowania w tej sprawie się nie zakończyły.

W wywiadzie, o którym mówimy, dopuścił się wielu manipulacji, a nawet kłamstw. Już na samym początku mija się z prawdą, tłumacząc, dlaczego proces Henryka Stokłosy został poszatkowany. To nieprawda, że nie można było sporządzić wspólnego aktu oskarżenia, gdyż przecież w tym czasie Henryk Stokłosa przebywał już w areszcie i nie zachodziły żadne przesłanki, które uniemożliwiłyby przygotowanie wspólnego aktu oskarżenia. Jestem przekonana, że sprawę podzielono celowo, aby najpierw skazać urzędników z ministerstwa finansów, a następnie na tej podstawie, bez konieczności przeprowadzania przed sądem skomplikowanych dowodów, analogicznie skazać Henryka Stokłosę.

Prokurator po prostu wymyślił sobie scenariusz, według którego Henryk Stokłosa ma mniejsze szanse na udowodnienie swojej niewinności. W tym celu przyjął bezpodstawne założenie, że wydane dla nas decyzje podatkowe są niezgodne z prawem. W naszym przypadku prokurator, jako zainteresowana strona, dąży do zgromadzenia wyłącznie takich dowodów, które uzasadniają jego tezy i roszczenia, a to wyklucza możliwość dojścia do prawdy obiektywnej.

W wywiadzie dla Głosu prokurator gloryfikuje rolę swojego głównego świadka, Państwa byłego doradcy. Przyznaje m.in., że jest pod wielkim wrażeniem jego odwagi.

- Wielce niesmaczne i nieetyczne jest gloryfikowanie postępowania pana Mariana J., a co za tym idzie, pośrednio i samego siebie. Dla nas oczywiste jest, że Marian J. to człowiek, który w obliczu grożącego mu aresztu stał się narzędziem w ręku prokuratora. Po prostu trafił swój na swego. Rozumiem, że Marian J. jako człowiek w podeszłym wieku, schorowany i do tego tchórzliwy, wcześniej również podejrzany i zagrożony aresztem za sprawy dotyczące innych firm (np. zarzuty Prokuratora Okręgowego w Poznaniu z maja 2004 roku), był doskonałym narzędziem w ręku zionącego agresją prokuratora, który działał jakby wyłącznie dla własnej ambicji i kariery. Przypuszczam, że względy polityczne zdecydowały, że Marian J. okazał się mniej ważnym potencjalnym przestępcą niż Henryk Stokłosa.

Nasze spółki w dobrej wierze współpracowały z Marianem J. Wierzyliśmy w jego etykę zawodową pomimo tego, że w końcowym okresie naszej współpracy już pojawiały się symptomy jego niegodziwości zawodowej. Nie wiedzieliśmy jednak o jego wcześniejszych problemach z wymiarem sprawiedliwości. Dzisiaj, mając większą wiedzę o tym panu, jego stylu działania i nadużyciach w stosunku do innych podmiotów, żałujemy, że tak późno zakończyliśmy z nim współpracę. Według mnie Marian J. od dłuższego czasu spodziewał się reakcji organów ścigania na swoje niezgodne z prawem czyny i naszym kosztem przygotowywał się do obrony. To współgrało z potrzebami prokuratora i jego ówczesnych politycznych zwierzchników polujących na Stokłosę.

Dziś prokurator rozpływa się w zachwytach nad zeznaniami Mariana J., a według nas posiadają one znamiona przygotowanego z góry dokumentu. Przedstawione w zeznaniach szczegółowe okoliczności i drobiazgowe fakty sprzed 10 lat nie są bowiem możliwe do zapamiętania i odtworzenia nawet przez geniusza.

Ale prokurator twierdzi, że pan Marian J. zasługuje na szczególne traktowanie, bo jako pierwszy ujawnił fakty korupcyjne.

- Nieprawdą jest, jakoby Marian J. był pierwszą osobą, która zgłosiła popełnienie domniemanego przestępstwa korupcyjnego, jak stwierdził w wywiadzie pan Kiełek. To kłamstwo, które musi budzić oburzenie. Osobą, która jako pierwsza opowiadała o tych wątkach, była urzędniczka ministerstwa finansów, która już kilka miesięcy wcześniej, przebywając w areszcie, zeznała w tej sprawie. Co ważne, jej zeznania, obciążające głównie Mariana J., nie podobają się prokuratorowi Kiełkowi, przez co dzisiaj stara się on pomniejszać ich wagę, ponieważ jego celem jest skazanie Henryka Stokłosy bez względu na cenę i okoliczności, a nie Mariana J.

Umorzenie postępowania karnego w stosunku do Mariana J. prokurator tłumaczy opisem dwóch spotkań w pałacu w Pietronkach jesienią 1999 roku. Nie rozumiem, jak można w tym wypadku mówić o popełnieniu na tych spotkaniach przestępstwa przez osobę, której tam nie było. Dotyczy to posądzenia dyrektor finansowej naszej firmy o wręczanie rzekomej łapówki poznańskiemu sędziemu sądu administracyjnego. Dla mnie szokujące jest to, że oskarża się osobę, która nie uczestniczyła w tym spotkaniu i nie zna sędziego.

Pan Marian J. nie należy do ludzi, którzy szczególnie cierpią z powodu popełnionego przez siebie świństwa. Zawsze był egoistyczny i niezwykle pazerny w gromadzeniu wszelkich dóbr za wszelką cenę. Jest z tego znany w naszym regionie, mieliśmy i nadal mamy w tej sprawie liczne sygnały od innych przedsiębiorców, którym "pomagał". Był specjalistą od ściągania kłopotów na firmy, a później ich ratowania, oczywiście za sowitym wynagrodzeniem. Zatem słowa zachwytu prokuratora są po prostu śmieszne i żałosne, aczkolwiek - jak podejrzewam - nie do końca szczere. Szczególna troska prokuratora o oskarżonego Mariana J. budzi wiele podejrzeń. Takie działanie zabija w ludziach wiarę w jakąkolwiek uczciwość wymiaru sprawiedliwości.

W wywiadzie dla Głosu prokurator Kiełek sprawia wrażenie niezadowolonego z przebiegu postępowania przeciwko Marianowi J. przed sądem w Chodzieży.

- Z relacji osób, które uczestniczyły w jego procesie, wiem, że na początku swojej rozprawy Marian J. był bardzo pewny siebie, sprawiał wrażenie, że jest nietykalny. Jednak gdy usłyszał, że chodzieski prokurator podtrzymuje wobec niego zarzuty korupcyjne, niemal zasłabł, co wywołało nawet zaniepokojenie sędziego. Do tego doprowadziła gra prokuratora Kiełka, który najprawdopodobniej obiecał Marianowi J. umorzenie wszystkich zarzutów. Jak pokazała rzeczywistość, obietnicy nie udało się spełnić. Dalsze zachowanie Mariana J. nie miało już znamion racjonalności i doprowadziło do kuriozalnej sytuacji. Na pytanie sędziego: czy przyznaje się do stawianych zarzutów, odpowiedział "nie", ale jednocześnie podtrzymał treść swoich zeznań, w których przyznawał się do wręczania kopert z pieniędzmi. Używając terminologii piłkarskiej, można stwierdzić, że Marian J. strzelił sobie samobójczego gola.

Pytany przez dziennikarkę Głosu o naciski i wymuszanie zeznań, prokurator Kiełek odpowiada, że chce Pani tym sposobem doprowadzić do wyłączenia go ze sprawy. Twierdzi, że nie ma sobie nic do zarzucenia i podkreśla legalizm swoich działań. Zarzuca Pani medialne ataki przeciwko niemu.

- Skoro prokurator mówi o legalizmie, to niech sobie przypomni, co robił w styczniu 2007 roku u mnie w domu. Te nadużycia, o których wyżej wspomniałam, już dawno powinny zastanowić jego szefów. Po tym, czego się dopuścił i czym - mam nadzieję - w końcu zajmą się jego zwierzchnicy, jest on ostatnią osobą, która ma prawo do ocen moralnych. A co do mojej reakcji medialnej, to od początku zapewniałam, że nigdy nie ustanę w działaniach na rzecz ujawnienia prawdy na temat nadużyć prokuratorskich i słowa dotrzymuję, co oczywiście może się prokuratorowi nie podobać.

Osobiste wynurzenia i pretensje prokuratora są po prostu śmieszne. Od prokuratora wymaga się poważnych zachowań. Człowiek z klasą nie pozwoliłby sobie na publiczne roztrząsanie faktów typu, że ktoś udał się za nim do toalety. To po prostu nie licuje z godnością urzędnika państwowego.

Nieprawdą jest też, że prokurator Kiełek nie wie o doniesieniach na niego do prokuratury, ponieważ w korespondencji między nami a jego zwierzchnikami jest wyraźnie wskazane, że składał on oświadczenia w tych sprawach. Z tego wynika, iż musiał się tłumaczyć ze swoich zachowań, a teraz za wszelką cenę chce to ukryć przed opinią publiczną.

Kolejnym jego kłamstwem jest stwierdzenie, jakoby pracownicy naszych firm byli przywożeni na rozprawę autobusami. Jest to nieprawda i myślę, że w tej sprawie pracownicy zechcą sami zająć stanowisko. Mówiąc te słowa, prokurator Kiełek po raz kolejny udowodnił, że działa z niskich pobudek.

Prokurator przypisuje Państwu m.in. wykorzystywanie osoby znanego aferzysty Bogdana G.

- To już staje się nudne i pomimo że bardzo poważnie obciążał on prokuratora i sędzinę sądu aresztowego, nie traktuję tego do końca poważnie. Bogdan G. sam, bez żadnego zaproszenia, przyjechał do Śmiłowa. Byli też inni, ale o tym wszystkim będzie w książce, bardzo szczegółowo i z wglądem do pełnej dokumentacji. Myślę, że książka w pełni zaspokoi ciekawość nie tylko prokuratora w tej i wielu innych kwestiach.

Książka miała być wydana już kilka miesięcy temu, ale jeszcze jej nie ma w księgarniach. Skąd to opóźnienie?

- Książka jest napisana, ale wciąż docieramy do kolejnych dokumentów, wychodzą na jaw nowe fakty, głównie z udziałem prokuratora, i szkoda, żeby pozbawić czytelników tej ciekawej wiedzy. Powiem tylko, że to są bardzo interesujące wątki.

W ostatnich miesiącach media pisały o sprawie fałszywego tłumaczenia dokumentów ekstradycyjnych dotyczących Pani męża. Podnosiła Pani, że było to potrzebne prokuratorowi, by stawiać nowe zarzuty...

- W sprawie błędnego tłumaczenia zgody na ekstradycję prokurator przechodzi samego siebie. Przecież doskonale był zorientowany, że dokonano fałszerstwa, które pozwoliło mu na bezprawne stawianie nowych zarzutów mojemu mężowi. Osobiście o sfałszowanym dokumencie poinformowali go mąż i jego obrońca w ramach czynności kończących śledztwo, tj. pod koniec zimy 2008 roku.

Prokurator Kiełek jednak posłużył się fałszywym tłumaczeniem przed sądem aresztowym, aby przedłużyć mężowi areszt. Przypominam fakt, iż początkowo, w dniu 16 listopada 2007 roku, tłumaczenia dokumentów ekstradycyjnych dokonano prawidłowo i wynikało z nich, że Henrykowi Stokłosie nie można stawiać dodatkowych zarzutów. To prawdopodobnie nie zadowalało prokuratora Kiełka. Zlecono ponowne tłumaczenie. 20 grudnia 2007 r. prokurator otrzymał fałszywe tłumaczenie i już następnego dnia wykorzystał je we wniosku o tymczasowy areszt dla mojego męża, wprowadzając sąd w błąd. Argumentował, że sprawa jest rozwojowa i będą stawiane nowe zarzuty. Sąd nie wiedział wówczas, że było to działanie bezprawne i przedłużył mężowi areszt.

Prokurator działał wtedy tak szybko, że nałożyły się terminy aresztowania. Pierwszy 14-dniowy areszt się jeszcze nie skończył, a prokurator jeszcze przed upływem terminu odwołania wystąpił o kolejny areszt, pozbywając oskarżonego prawa do odwołania, a więc do obrony w drugiej instancji.

Z naszych obserwacji wynika, że prokurator miał zupełnie inny scenariusz "na Stokłosę", ale plany pokrzyżowały mu nieprzewidziane wybory parlamentarne i zmiana władzy. Dziś musi się zmierzyć z trudnościami, których prawdopodobnie na początku nie brał pod uwagę. Dlatego - jak twierdzi w wywiadzie - jego marzeniem jest jak najszybsze skończenie sprawy. Natomiast naszym marzeniem jest, aby cała prawda została ujawniona, obojętnie czy komuś jest to wygodne, czy nie.

Dzisiaj prawda o manipulacjach prokuratora przy stawianiu zarzutów wychodzi na jaw. Dowodem na to jest fakt, że kilkanaście dni temu prokurator umorzył słynny zarzut XXII w sprawie rzekomego wyłudzenia pomocy na restrukturyzację zadłużenia jednej ze spółek i wyłudzenia przez męża przeszło 2,5 mln zł. Niestety nie zrobił tego w blasku fleszy i kamer telewizyjnych. Dlaczego zatem, skoro prokuratorowi Kiełkowi tak bliski jest legalizm, nie pochwalił się tym w artykule w Głosie.

Prokurator formułuje w swoim wywiadzie zastrzeżenia co do zachowania pracowników Państwa firm.

- Nie rozumiem, dlaczego prokurator atakuje pracowników naszych firm. Jak ma zareagować pracownik, który ma świadomość, że mieszka na terenie nieuprzemysłowionym i Farmutil nierzadko jest jedynym żywicielem dla jego całej rodziny? Co taki pracownik ma uczynić, jeżeli prokurator mówi mu wprost, w jego miejscu pracy: "po co pani jeszcze się stara, po co pani dzwoni, przecież niedługo już i tak tej firmy nie będzie"? Wszyscy dobrze pamiętają, jak prokurator wymachiwał pracownikom "przed nosem" postanowieniem o zatrzymaniu ich szefa. Próbował unicestwić nasz zakład, a tego się nie zapomina. Zniszczył też budowane z wielkim trudem społeczne więzi i stosunki międzyludzkie w naszej miejscowości i najbliższym otoczeniu. Moim zdaniem stosował niedopuszczalne metody mające na celu zastraszenie i skłócenie tutejszego środowiska. Wszedł w nasze życie brudnymi butami, a dzisiaj ma pretensje, że pracownicy chcą uczestniczyć w procesie, który przecież pośrednio ich też dotyczy. Jeżeli widzą, że prokurator stara się na siłę poniżyć człowieka zasłużonego dla ich bytu, to po prostu odzywają się w nich ludzkie emocje i odruchy. Być może prokurator oczekuje, że pracownicy będą mu w sądzie kibicować i wynosić na piedestał?

Pewien doświadczony adwokat, który wcześniej pełnił funkcję prokuratora, twierdził, że prokuratorem może być tylko człowiek dojrzały emocjonalnie, doświadczony, odpowiedzialny, przewidujący skutki swoich działań. Uważa, że tę pracę powinni wykonywać ludzie pozbawieni uprzedzeń do drugiego człowieka, nie szukający odreagowania własnych kompleksów. Tacy, którzy upatrują sobie wyimaginowanego wroga i robią wszystko, by go pokonać, nie powinni pełnić niezwykle odpowiedzialnej społecznie funkcji prokuratora.

Gdyby Pani spotkała prokuratora Kiełka, to co by mu Pani powiedziała?

- Ani ja, ani mąż nie czujemy się osobami wyjątkowymi. Wręcz odwrotnie - musieliśmy znieść w swoim życiu wiele niezasłużonych ciosów i często jeszcze się przy tym uśmiechać. Mamy jednak świadomość, że dokonaliśmy w życiu więcej niż przeciętny człowiek. Zbudowaliśmy tysiące miejsc pracy, wyprodukowaliśmy produkty, które ludzie z przyjemnością konsumują, prowadziliśmy szeroko zakrojoną działalność charytatywną, ożywiliśmy w znaczny sposób lokalną społeczność. Mąż piastował zaszczytną funkcję senatora przez pięć kolejnych kadencji. Popełnialiśmy też błędy i mieliśmy poważne potknięcia. Uważam jednak, że nie miały one aż takich konsekwencji i ciężaru gatunkowego, aby ktoś mógł w majestacie prawa nas za to upokarzać, bezprawnie i ordynarnie wchodzić w nasze życie prywatne. Prokurator w artykule oznajmia i przechwala się, że opisuje oraz utrwala pewne zapiski, tworząc nie znaną mi bliżej dokumentację. Zapiski te przechowuje w tajemniczym "dobrym miejscu". Tym samym udowadnia, że pozaprocesowe, nie przewidziane prawem metody działania nie są mu obce i nawet tego już nie zauważa. Zapytam przekornie: czy jest to może zwiastun nowej akcji przeciwko nam? Pół biedy, jeśli byłaby to inicjatywa samego prokuratora Kiełka. Jednakże z dotychczasowych doświadczeń przypuszczam, że mogłoby być inaczej.

Mój mąż, po latach ciężkiej pracy i wielu wyrzeczeniach, stał się obiektem bezprzykładnej zsynchronizowanej medialnej nagonki, a w konsekwencji dla wielu ludzi - synonimem aferzysty. W te działania wpisał się też prokurator Kiełek, który zamiast dążyć do obiektywnego wyjaśniania faktów, zaangażował się emocjonalnie w otwarty konflikt, wykraczając poza rolę prokuratora. Prowokacje z rzekomym sobowtórem męża, domniemana wizytą męża u lekarza z Gliwic, wyemitowany w swoim czasie program telewizyjny obśmiewający i wyszydzający moje relacje z mężem oraz kontrolowane przecieki z postępowania prokuratorskiego do prasy nie pozostaną nam nigdy obojętne i znajdą swoje zakończenie na sali sądowej.

Uważam, że prokurator musiał mieć pełną świadomość, że nas "morduje". Wielu słabszych w wyniku takich działań dostawało zawału lub lądowało w zakładzie psychiatrycznym. W naszym kraju jest wielu przyzwoitych ludzi i chociażby przed nimi chcemy się oczyścić i udowodnić, że padliśmy ofiarą zmasowanej akcji politycznej inspirowanej przez ważnych polityków PiS. Dzięki temu Henryk Stokłosa był dyżurnym przestępcą kraju na użytek polityczny. W książce, która się niebawem ukaże, krok po kroku wskazujemy, jak do tego doszło, czyimi rękoma i jakimi metodami.

Pomimo zła i wielu cierpień, jakich doznaliśmy ze strony naszego Państwa, nie żywimy do nikogo nienawiści. Będziemy jednak nadal konsekwentnie i z uporem walczyć o swoje dobre imię.


PS.

O fakcie umorzenia XXII zarzutu wobec Henryka Stokłosy szczegółowo poinformujemy w kolejnym wydaniu Tygodnika Nowego.



AS: Rozumiem, że Marian J. jako człowiek w podeszłym wieku, schorowany i do tego tchórzliwy, wcześniej również podejrzany i zagrożony aresztem za sprawy dotyczące innych firm (np. zarzuty Prokuratora Okręgowego w Poznaniu z maja 2004 roku), był doskonałym narzędziem w ręku zionącego agresją prokuratora, który działał jakby wyłącznie dla własnej ambicji i kariery?
Pan Marian J. nie należy do ludzi, którzy szczególnie cierpią z powodu popełnionego przez siebie świństwa. Zawsze był egoistyczny i niezwykle pazerny w gromadzeniu wszelkich dóbr za wszelką cenę. Jest z tego znany w naszym regionie, mieliśmy i nadal mamy w tej sprawie liczne sygnały od innych przedsiębiorców, którym "pomagał". Był specjalistą od ściągania kłopotów na firmy, a później ich ratowania, oczywiście za sowitym wynagrodzeniem.?

Komentarz:
Marian J. specjalista od spraw finansowych był doskonałym narzędziem w rękach Stokłosy! Został wykorzystany, przeżuty i wypluty.

AS o prokuratorze: -. Po tym, czego się dopuścił i czym - mam nadzieję - w końcu zajmą się jego zwierzchnicy, jest on ostatnią osobą, która ma prawo do ocen moralnych. A co do mojej reakcji medialnej, to od początku zapewniałam, że nigdy nie ustanę w działaniach na rzecz ujawnienia prawdy na temat nadużyć prokuratorskich i słowa dotrzymuję, co oczywiście może się prokuratorowi nie podobać.

Komentarz:
Do ocen moralnych nie ma prawa Anna Stokłosa. Jej ?ujawnianie prawdy? zostało już ocenione przez sąd, który za jej kłamstwa wyznaczył karę. Anna Stokłosa za swoje publiczne kłamstwa musi zapłacić i odszczekać je w prasie.


AS: Kolejnym jego kłamstwem jest stwierdzenie, jakoby pracownicy naszych firm byli przywożeni na rozprawę autobusami. Jest to nieprawda i myślę, że w tej sprawie pracownicy zechcą sami zająć stanowisko. Mówiąc te słowa, prokurator Kiełek po raz kolejny udowodnił, że działa z niskich pobudek.

Komentarz:
Pracownicy Farmutilu SĄ przywożeni autobusami na rozprawy do Poznania i do Chodzieży! Wśród nich są tacy, którzy nigdy by sami tam się nie znaleźli, ale dostali polecenie, którego nie mogli zlekceważyć, bo wylecieli by z pracy!

AS: Z naszych obserwacji wynika, że prokurator miał zupełnie inny scenariusz "na Stokłosę", ale plany pokrzyżowały mu nieprzewidziane wybory parlamentarne i zmiana władzy. Dziś musi się zmierzyć z trudnościami, których prawdopodobnie na początku nie brał pod uwagę. Dlatego - jak twierdzi w wywiadzie - jego marzeniem jest jak najszybsze skończenie sprawy. Natomiast naszym marzeniem jest, aby cała prawda została ujawniona, obojętnie czy komuś jest to wygodne, czy nie.

Komentarz:
Nikomu tak bardzo nie zależy na ujawnieniu prawdy, jak społeczności powiatu pilskiego!
Prawdy, której boi się Stokłosa, a która jest wiadoma wszystkim mieszkańcom. Są ludzie, którzy nie mogą uwierzyć, że w środku Europy w naszych czasach człowiek, który był 15 lat senatorem, mógł się dopuścić bandytyzmu, terroryzmu, złodziejstwa i trucia ludzi i środowiska na skalę niespotykaną nigdzie indziej!!!

AS: Wszyscy dobrze pamiętają, jak prokurator wymachiwał pracownikom "przed nosem" postanowieniem o zatrzymaniu ich szefa. Próbował unicestwić nasz zakład, a tego się nie zapomina. Zniszczył też budowane z wielkim trudem społeczne więzi i stosunki międzyludzkie w naszej miejscowości i najbliższym otoczeniu. Moim zdaniem stosował niedopuszczalne metody mające na celu zastraszenie i skłócenie tutejszego środowiska. Wszedł w nasze życie brudnymi butami, a dzisiaj ma pretensje, że pracownicy chcą uczestniczyć w procesie, który przecież pośrednio ich też dotyczy. Jeżeli widzą, że prokurator stara się na siłę poniżyć człowieka zasłużonego dla ich bytu, to po prostu odzywają się w nich ludzkie emocje i odruchy.

"Społeczne więzi i stosunki międzyludzkie", które polegają na tym, że mieszkańcy okolic, gdzie są zakłady należące do Stokłosy boją się wychodzić z domów, bo obawiają się porwań i mordobicia, a nawet pozbawienia życia? Gdzie ludzi wywożono do lasów, rozbierano do naga, kazano kopać sobie groby i pod groźbą zastrzelenia wymuszano podpisanie donosów na kolegów? Gdzie ludzi więziono, bito i maltretowano po kilkanaście godzin? Gdzie Stokłosa sam bił swoich pracowników i przeciwników smrodu z jego zakładów?
Pracownicy Farmutilu mają zakaz kontaktowania się z sąsiadami, którzy wystąpili przeciwko truciu środowiska przez Stokłosę. Pod groźbą utraty pracy!

AS: Zbudowaliśmy tysiące miejsc pracy, wyprodukowaliśmy produkty, które ludzie z przyjemnością konsumują, prowadziliśmy szeroko zakrojoną działalność charytatywną, ożywiliśmy w znaczny sposób lokalną społeczność.

Komentarz:
Sponsoring Stokłosów opiera się na cudzej forsie!
Lato u Stokłosów, którym, jako dobrodzieje, chwalili się Stokłosowie w kampanii wyborczej 2005 r. Stokłosa na plakatach został "senatorem z sercem", a przez 10 lat kolonie dla dzieci pod nazwą "Lato u Stokłosów" finansowała Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa w Warszawie!
Siatkówka sponsorowana była kradzioną forsą?!
Kiedy Farmutil zapłaci za kradzież z nielegalnej kopalni żwiru to na działalność charytatywną ich nie będzie stać?

AS: Mąż piastował zaszczytną funkcję senatora przez pięć kolejnych kadencji. Popełnialiśmy też błędy i mieliśmy poważne potknięcia. Uważam jednak, że nie miały one aż takich konsekwencji i ciężaru gatunkowego, aby ktoś mógł w majestacie prawa nas za to upokarzać, bezprawnie i ordynarnie wchodzić w nasze życie prywatne

Komentarz:
Pani Stokłosowa! Nie: BŁĘDY, ale PRZESTĘPSTWA! I nie chodzi o upokarzanie, tylko sprawiedliwy wyrok!

AS: Mój mąż, po latach ciężkiej pracy i wielu wyrzeczeniach, stał się obiektem bezprzykładnej zsynchronizowanej medialnej nagonki, a w konsekwencji dla wielu ludzi - synonimem aferzysty.

AS: W naszym kraju jest wielu przyzwoitych ludzi i chociażby przed nimi chcemy się oczyścić i udowodnić, że padliśmy ofiarą zmasowanej akcji politycznej inspirowanej przez ważnych polityków PiS. Dzięki temu Henryk Stokłosa był dyżurnym przestępcą kraju na użytek polityczny.

Komentarz:
Przyzwoitym ludziom jest wstyd, że dali się oszukać i głosowali na bandytę!
Henryk Stokłosa nie jest "synonimem aferzysty". On jest aferzystą i przestępcą!
Jest już po dwóch wyrokach skazujących, a teraz czeka na ocenę swojej "działalności" i na sprawiedliwy wyrok za wszystkie zbrodnie, które przez długie lata uchodziły mu płazem.
To nie ma nic wspólnego z polityką. Oprócz polityków i urzędników indywidualnie uwikłanych w "przyjaźń" ze Stokłosą.

Na koniec:
Henryk Stokłosa JEST przestępcą, a jego żona, która sama przyznała publicznie, że wszystkie ważne decyzje podejmowała razem z mężem, powinna siedzieć na ławie oskarżonych obok Henryka Stokłosy. Za współudział!!!



Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wszystko o Farmutilu i Henryku Stokłosie
PostNapisane: 20 listopada 2009, o 15:23 
Offline
Zasłużony bywalec
Zasłużony bywalec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 8 grudnia 2004, o 16:32
Posty: 4646
Lokalizacja: dwiekropki.pl
archiwum TN se robisz?
na dyskietki nie stac?

_________________
fotoradocha.pl - zrób sobie fotoksiążkę! 50% rabatu!

zamów sobie panoramę 360° już od 150 pln

DwieKropki | kreacja reklama media


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wszystko o Farmutilu i Henryku Stokłosie
PostNapisane: 24 listopada 2009, o 00:49 
Offline
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): 29 maja 2007, o 23:15
Posty: 247
Nie chodzi o archiwum. Chodzi o informacje dla każdego!
Czemu się dziwisz? Temu, bo Ciebie nie obchodzi? I bardzo dobrze. Są inni zainteresowani.

Od kiedy i-pila przestali odwiedzać ekolodzy walczący z wytwórcą smrodu i zagrażającym środowisku haesem, trochę podupadł portal.
Tematy takie tam o dupie Maryni, kogo interesują?

Trzeba stąd spadać.

Bay bay...

Finis coronat opus!


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wszystko o Farmutilu i Henryku Stokłosie
PostNapisane: 24 listopada 2009, o 01:21 
Offline
Stały bywalec
Stały bywalec

Dołączył(a): 11 września 2003, o 12:38
Posty: 1394
Lokalizacja: Piła
Pewnie wielu z nas sprawa Farmutilu i Stokłosy interesuje ale informacja jest mało zwięzła..
Bardziej bym wolał żeby było podane tylko źródło, ewentualnie najistotniejsze fragmenty i być może subiektywny komentarz autora.
Wiadomo, że TN będzie pisał tak jak pisze o Stokłosie, a Pilski zupełnie odwróci sytuację..dlatego staram się czytać obie gazety ale sprawę Stokłosy dawno sobie odpuściłem bo prawdę trudno odkryć w przydługaśnych i przynudnawych artykułach w obu gazetach..
Czytanie notatek z wyroków sądu też jak wiemy ma sens tylko do czasu odwołania się do wyższej instancji..
Poczekam aż odpowiednie instytucje ogarną sytuację.

_________________
www.f-time.pl


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wszystko o Farmutilu i Henryku Stokłosie
PostNapisane: 10 stycznia 2010, o 15:16 
Offline
Stały bywalec
Stały bywalec

Dołączył(a): 20 sierpnia 2006, o 23:26
Posty: 1155
Lokalizacja: Piła
Magnez:"Od kiedy i-pila przestali odwiedzać ekolodzy walczący z wytwórcą smrodu i zagrażającym środowisku haesem, trochę podupadł portal.
Tematy takie tam o dupie Maryni, kogo interesują
?"

Przestali odwiedzać, bo Bakutilek został zbanowany. Nie będziemy się wtryniać na siłę tam, gdzie nie ma zrozumienia dla rzeczy podstawowych.

Sześć dni temu - 4 stycznia - nasz ulubiony haes skończył 50 lat plus VAT (22%), co daje razem 61. Z tej okazji przesyłamy Panu HS życzenie, by po uporządkowaniu spraw technologii i dostosowaniu do wymagań państwowych jego wyśniony zakład przerobu odpadów uzyskał wreszcie po 20 latach nielegalnej działalności pozwolenie zintegrowane na utylizację i by środowisko przyrodnicze i społeczne nie musiało wołać o prawo i porządek, a konsumenci wychodzący z Pasibrzucha nie oddawali tego, co zjedli na chodnik, lub do przydrożnego rowu.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wszystko o Farmutilu i Henryku Stokłosie
PostNapisane: 30 stycznia 2010, o 14:09 
Offline
Stały bywalec
Stały bywalec

Dołączył(a): 20 sierpnia 2006, o 23:26
Posty: 1155
Lokalizacja: Piła
Sąd w Toruniu zajmie się sprawą zniesławienia Henryka Stokłosy przez Krystynę Lemanowicz i Jolantę Koper, jakiego miały dopuścić swoimi się wypowiedziami w programie TV Trwam i Radia Maryja. Obie antystokłosowe działaczki wypłakały się zaraz do zaprzyjaźnionego mikrofonu Radia Merkury. Z wyjaśnień działaczki Koper wynikło na przykład, że użyte przez nią określenia: ,,Stokłosa bije, truje i doprowadza do kalectwa’’ tak naprawdę nie odnosiły się do Stokłosy, ale do uniwersalnego słowa ,,Stokłosa’’, które – jak można by wnioskować z logiki Koperowej – stanowi erzac wszystkich niegodziwości i dlatego można nim szastać na prawo i lewo.

Sprawa w końcu została przeniesiona do Poznania. I nie był to - co ustalił Sąd Rejonowy w Wałczu - erzac, a wykonanie osobiste przez Stokłosę. Ciepliński oberwał pasem parcianym po głowie cztery razy. A że co złe, kojarzy się ze Stokłosą, każdy może mieć skojarzenia i niektóre mogą mieć związek ze Stokłosą.

Jak się kłapie dziobem, co ślina na język przyniesie, czasem trzeba za to kłapanie odpowiedzieć. Paniom działaczkom narobiło się już chyba koło pióra dość rzadko, bo na stronie internetowej Stowarzyszenia Ekologicznego Przyjaciół Ziemi Nadnoteckiej zainicjowano natychmiast zbiórkę pieniędzy na opłacenie adwokata, który by postawił się przeciwko ,,krzywdzie społecznej’’, jaka spotkała Lemanowicz i Koperową…

Kłapanie dziobem - się okazuje - było po stronie Stokłosy. Po zeznaniach świadków, popartych powagą rzeczy osądzonej we wcześniejszych procesach zakończonych prawomocnymi wyrokami, Sąd był wstrząśnięty, a adwokat Stokłosy, człowiek słusznego wzrostu, chciał się schować pod ławką. Nie wiadomo, czy ze wstydu, czy go tak zmroziło. Skutkiem rozprawy z dnia 17 stycznia 2008 była propozycja Stokłosy wyrażona przez adwokatów, którzy prezentowali oskarżenie prywatne, aby panie oskarżone łaskawie zechciały przyjąć błagalną prośbę Stokłosy o zgodę na odstąpienie od oskarżenia. Ponieważ te panie nie są upierdliwymi heterami, łaskawie podniosły z kolan winowajcę i rzekły mu: Nie lękaj się, dajemy ci szansę na naprawę, odnowę, ekspiację. Ucieszył się Stokłosa przez swoich adwokatów. Ale jak to Stokłosa, kiedy spowodował przez 30 miesięcy wydatek jednej z oskarżonych w wysokości 10000 złotych, nie skusił się na zwrot całości, ale postąpił niehonorowo i przesłał 1493,50 zł, co uznał za wystarczającą rekompensatę dla niesłusznie oskarżonej osoby. To wydaje się jest modus operandi. Zabrać 100% a oddać 15 %. Na takim zamyśle skonstruowane jest całe imperium smrodowe dosłownie i w przenośni.
Sprawa z oskarżenia prywatnego Henryka Stokłosy zakończyła się 26 marca 2008 na rozprawie w Poznaniu. Stokłosa uciekł więc z placu boju, na który sam wciągnął trzy niewinne osoby. Trzeba bowiem zauważyć, że później oskarżył jeszcze Teresę Orlińską z Miasteczka Krajeńskiego.
Należy o takich rzeczach przypominać, żeby nie przyschło.

Przy okazji podaje się klasyczny przykład kłapania dziobem. Jest to wyjątek, pierwsze zdanie listu - wywiadu Anny Stokłosy zatytułowanego "Prokurator czy kuglarz"? opublikowanego w Tygodniku Nowym.

Prokurator oskarżający Henryka Stokłosę złamał zasadę obiektywizmu i neutralności. Stanął w pozycji strony, zapominając, że zobowiązany jest stać na straży praworządności.

"Artykuł 299 kpk w §3: W czynnościach sądowych w postępowaniu przygotowawczym prokuratorowi przysługują prawa strony".


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wszystko o Farmutilu i Henryku Stokłosie
PostNapisane: 30 stycznia 2010, o 14:57 
Offline
Dyskutant
Dyskutant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 29 września 2009, o 12:14
Posty: 249
a propos Stoklosy - widzialem pare ogloszen pracy na pracuj.pl...jakis ruch w biznesie?


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wszystko o Farmutilu i Henryku Stokłosie
PostNapisane: 31 stycznia 2010, o 12:32 
Offline
Debiutant
Debiutant

Dołączył(a): 4 sierpnia 2006, o 16:18
Posty: 55
Anna Stokłosa:"...prokurator Kiełek nie przyznaje się do nadużyć". Dziwi mnie to tym bardziej, że z otrzymywanych odpowiedzi na moje skargi i zażalenia pośrednio wynika, że prokurator mija się z prawdą i plącze się w swoich wyjaśnieniach..."

Czy Anna Stokłosa jest stroną w tym postępowaniu: śledztwie i procesie? Bo jeśli nie, to mamy tu do czynienia z klasycznym kłapaniem dziobem, szczególnie jeśli się prześledzi aktywność pani Anny w czasie, kiedy Henryk Stokłosa ścigany listem gończym uciekał przed wymiarem sprawiedliwości po szosach i autostradach Europy na zachód od rzeki Odry, udawał, że leczy się na Śląsku, podczas, gdy bywał akurat w Nadrenii - Westfalii. Kłapanie dziobem jest malowniczym zachowaniem ptactwa. Trzeba ustalić, jaki gatunek naśladuje pani Anna: sępa wyszarpującego z padliny co lepsze kąski, czy może koliberka spijającego nektar z kwiatków. Albo jest pelikanicę połykającą rybę, która według powszechnej wiedzy, psuje się od głowy?


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wszystko o Farmutilu i Henryku Stokłosie
PostNapisane: 25 lutego 2010, o 01:58 
Offline
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): 29 maja 2007, o 23:15
Posty: 247
Cyt.:
Być może, bo nikt tego nie udowodnił, że niektórzy okradali Stokłosę. Niektórzy! Jest jednak człowiek, który niczego Stokłosie nie ukradł, a stracił życie. Pan Zawadzki. Człowiek, który jechał rowerem obok stawów Stokłosy. Ochroniarze - bandyci uznali, że jest złodziejem. Tak uznawali wszystkich, którzy poruszali się obok stawów. Skatowali Zawadzkiego, skopali, zmaltretowali go, połamali mu żebra, które wbiły się w płuca. Przeżył kilka miesięcy, ale w niedoli i bez zdrowia. Umarł. Kto jemu powie: PRZEPRASZAM?! Stokłosa? Pewnie, nie. On uznaje sąsiadów, ludzi postronnych obok swoich terytoriów, jako zagrożenie jego własności. Każdy, to nie jest na jego (HS) usługach, jest wrogiem! DLACZEGO?! Pan Zawadzki był niepełnosprawnym umysłowo, ufnym, delikatnym i wrażliwym na ludzi i ich sytuacje. Czyżby tam, na terenach należących do HS działy się rzeczy szczególnie warte zatajenia? Tajemnicze? Nie godne ludzkiego oka? Może przestępcze?! OCZYWIŚCIE!!!
Trucie środowiska, wylewiska na setkach hektarów, czy tajemnicza kopalnia żwiru w Zelgniewie jej zasypanie po wybudowaniu siedziby HS w Śmiłowie i nie przewidzianej drogi dojazdowej do drogi państwowej nr 10? Nie chciało się dojeżdżać na wprost siedziby Stokłosowej, ale nie wyszło? Pod drogą równoległą do drogi nr 10 kilkanaście ton piachu z Zelgniewa zasypywało kałuże ścieków wylewanych na pola, które nie chciały wsiąknąć w ziemię. Zbuntowaną przez kilka tygodni! Bo ile można przyjąć ścieków?! Ile można przyjąć bezkarnych przestępstw Stokłosy? Czy ja wiem? Do pewnego?! Stopnia?!
Bandytyzm to inna historia!



Straszno i smutno. Dla każdego obywatela.
Co, kto lubi.
Jesteś wolny? Czy zniewolony? Jak myślisz?
Jestem smutny. Z powodu życia tu i teraz. W takiej Polsce. Pod przewodem PO!
Tfu!


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wszystko o Farmutilu i Henryku Stokłosie
PostNapisane: 2 marca 2010, o 22:40 
Offline
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): 29 maja 2007, o 23:15
Posty: 247
TYGODNIK PILSKI - Senator krzyczał, straszył, więził...
Barbara Sadłowska

Jak mnie ktoś zamyka, to powinna to być policja, bo prawo jest równe dla wszystkich – oświadczył poznańskiemu sądowi w miniony wtorek Stefan K., rolnik, którego były pilski senator podejrzewał o kupowanie paszy kradzionej z jego zakładów.
We wrześniu 1998 roku Henryk Stokłosa urządził nocne polowanie na złodziei i paserów. Podejrzewani pracownicy przyjeżdżali do firmy niby to na zastępstwo, ale w biurze czekał na nich senator, który krzykiem, groźbami, a nawet biciem miłą zmusić ich do pisania oświadczeń, w których przyznawali się do kradzieży i zobowiązywali do naprawienia szkody. Musieli też ujawnić wspólników złodziejskiego procederu – rolników, którzy mieli kupować skradzione pasze, prosięta i kurczaki.

– Startował do mnie z pięściami, to napisałem, co mi kazał, bo bałem się, że mnie pobije – zeznał były pracownik Farmutilu.
Po podpisaniu oświadczenia ochroniarze zamknęli go, wraz z innymi w garażu pozbawionym okien, miejsc do siedzenia i toalety. Następnego dnia po nocnej akcji Janusz S., rolnik, gospodarujący na 35-hektarowym gospodarstwie - po sąsiedzku z zakładem w Śmiłowie - zastał senatora w swoim obejściu. Henryk Stokłosa zaglądał do stodoły, obory i chlewni, szukając swojej paszy i inwentarza. Niczego nie znalazł, ale przekonał rolnika, by pojechał za nim do biura swoim samochodem i zobaczył oświadczenia pracowników. Wynikało z nich, że sprzedali Januszowi S. tonę paszy i 30 kurczaków.
– Senator powiedział mi: – Zobacz, co na ciebie napisali. Ja miałem napisać, że od nich kupowałem. Nie chciałem, bo mi nie przynosili paszy, wtedy roz-wścieczył się, że chronię złodziei – zeznał Janusz S.

Dodał, że kiedy wahał się z podpisaniem oświadczenia, ochroniarz ściskał go za ramię i ostrzegł, że „był tu już twardziel, co nie chciał podpisać”. Janusz S. więc podpisał, a potem usłyszał, że ma dołączyć „do reszty”. Tak trafił do garażu, w którym był ósmym „aresztantem”. Jeden z uwięzionych mężczyzn miał podbite oko – twierdził, że zrobił mu to senator, paskiem z klamrą. Potem przyjechała po nich policja...

– Za przyjęcie kurcząt i paszy zostałem niesłusznie skazany, ale sąd drugiej instancji mnie uniewinnił – powiedział świadek.
Henryk Stokłosa próbował też „porozmawiać” z jego ojcem.

– Po godzinie 22 przyjechał ochroniarz po mojego ojca. Ten nie zgodził się z nim pojechać. Dwadzieścia minut później zjawił się senator i zaczął krzyczeć na ojca: „ Złodziej! Ze złodziejami trzymasz! Zniszczę was! Za dwa tygodnie śladu po was nie będzie, bo nie macie na adwokatów! Powiem księdzu, jakich ma parafian!” – zeznał .

Świadkiem wizyty senatora była też żona rolnika. Opowiedziała, m.in. jak próbowała odebrać samochód, który senator „zajął” mężowi. Jednak jej zeznania, podobnie jak innych świadków, Henryk Stokłosa skwitował oświadczeniem, że „są niezgodne z prawdą”.


Stokłosa łże „jak bura suka”, że takie wydarzenia nie miały miejsca.
Kłamał pod przysięgą w kilku rozprawach sądowych!
Łgał, chachmęcił przedstawiając fałszywych świadków, i kłamał również po złożeniu oświadczenia, że nie będzie kłamał, bo mu za kłamstwo grozi odpowiedzialność karna do trzech lat pozbawienia wolności!
I KŁAMAŁ JAK Z NUT!!!
A sędziowie? CO? Byli ślepi i głusi?
Ślepa jest TYLKO TEMIDA, PANOWIE!!! Nawet po wyroku i uzasadnieniu, które wykazało, że Stokłosa jest krzywoprzysięzcą, sędzia nie zrobił nic!
Nie mogę się doczekać, kiedy po tylu kłamstwach pod przysięgą, wreszcie zostanie ukarany również za te przestępstwa. Zostanie ukarany wyrokiem pozbawienia wolności chociażby na te marne 3 lata za składanie fałszywych zeznań!


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wszystko o Farmutilu i Henryku Stokłosie
PostNapisane: 2 marca 2010, o 22:46 
Offline
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): 29 maja 2007, o 23:15
Posty: 247
Dodam, że jako oskarżony Henryk Stokłosa może kłamać do woli. Prawo podejrzanego i przestępcy!
Jednak powołany i zaprzysiężony jako świadek MUSI MÓWIĆ PRAWDĘ!
A on kłamał, kłamał, kłamał...!
Chociaż był uprzedzony o odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych zeznań.
Co na to sędziowie, którzy o tym wiedzą i nie reagują na przestępstwo?


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wszystko o Farmutilu i Henryku Stokłosie
PostNapisane: 3 marca 2010, o 17:37 
Offline
Motywator
Motywator

Dołączył(a): 14 grudnia 2005, o 14:49
Posty: 999
Lokalizacja: Westendstraße
Magnez napisał(a):

Co na to sędziowie, którzy o tym wiedzą i nie reagują na przestępstwo?


Zapytaj ich.

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wszystko o Farmutilu i Henryku Stokłosie
PostNapisane: 4 marca 2010, o 03:09 
Offline
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): 29 maja 2007, o 23:15
Posty: 247
Ted
Tytuł: Re: Wszystko o Farmutilu i Henryku Stokłosie
Nowy postNapisane: Śr mar 03, 2010 17:37
Offline
Motywator
Motywator

Dołączył(a): Śr gru 14, 2005 14:49
Posty: 929
Lokalizacja: Westendstraße
Magnez napisał(a):

Co na to sędziowie, którzy o tym wiedzą i nie reagują na przestępstwo?


Zapytaj ich.


SAM ZAPYTAJ.!!! DLACZEGO NIE?

WÓWCZAS SIĘ DOWIESZ ILEŚ WART. JAKO OBYWATEL. Jako KTOŚ (KONSUMENT NAJBLIŻSZEGO MARKETU), CZYM CHCESZ BYĆ W SWOJEJ SPOŁECZNOŚCI.
OPAKOWANIEM, CZY FINAŁEM?!
jesteś NOCNIKIEM, CZY... PAMPERSEM?

_________________
"W sumie nie ważne czy zamoście czy górne... chodzi o muze, zamiast się złączyć, robić ją wspólnie, zachowujecie się jak durnie!"

Strona Kibiców "Nafty Piła"
Forum Kibiców "Nafty Piła"

tak naprawdę współczuję wam. Jacek ciechanowski, Zbigniew Kosmatka, Leszek Partyka-lizidupa Henryka Stokłosy, i itp. obiecywali cuda swoje, półtuska, popaprańców i innych cwaniaków. I CO?
Jesteśmy zdani sami na siebie.
Damy radę? bez zgnojonych w rożnych partiach???!!!


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wszystko o Farmutilu i Henryku Stokłosie
PostNapisane: 5 marca 2010, o 11:38 
Offline
Debiutant
Debiutant

Dołączył(a): 12 listopada 2008, o 11:04
Posty: 80
I dzisiaj jeszcze w Śmiłowie, Kaczorach, Morzewie, Jeziorkach, Zelgniewie, Równopolu, Rzadkowie, Byszewicach, Dziembowie, Brodnej i Krzewinie zwykli ludzie, chłopi, pracownicy handlu, oświaty, niezwiązani bezpośrednio z królestwem smrodu chodzą na paluszkach, żeby tylko ino ktoś nie doniósł, że ktoś popełnił myślozbrodnię, że dzieje się coś, czego by sobie nie życzył uśpiony na ławie oskarżonych lokalny Minotaur, zagubiony jako odpad - flak cywilizacji śród innych flaków i ścierwa. Cały teren gminy usiany jest tajną armią Wielkiego Smrodatora, donosicieli, kapusiów, tajnych i jawnych współpracowników. To świat jak z gułagu.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wszystko o Farmutilu i Henryku Stokłosie
PostNapisane: 7 marca 2010, o 03:03 
Offline
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): 29 maja 2007, o 23:15
Posty: 247
http://www.portalspozywczy.pl/mieso/wiadomosci/w-decyzjach-podatkowych-dot-wlasciciela-farmutilu-w-byly-nieprawidlowosci,28342.html


W decyzjach podatkowych dot. właściciela Farmutilu w były nieprawidłowości
PAP
18-02-2010, 18:08
W badanych decyzjach podatkowych, podejmowanych przez urzędy skarbowe, były nieprawidłowości - zeznał w czwartek podczas procesu byłego senatora Henryka Stokłosy szef zespołu przeprowadzającego kontrole.
"Jako zespół badaliśmy sześć spraw podatkowych Stokłosy. We wszystkich były nieprawidłowości i były wykazywane straty, które w ich wyniku poniósł Skarb państwa" - powiedział szef zespołu Wojciech K.
W listopadzie 2007 roku na wniosek prokuratury Ministerstwo Finansów powołało międzydepartamentowy zespół urzędników, którzy mieli zbadać nieprawidłowości w wybranych decyzjach podatkowych urzędów skarbowych i Ministerstwa Finansów. Na podstawie wyliczeń zespołu oszacowano straty, jakie w wyniku nielegalnych zdaniem prokuratury działań poniósł Skarb Państwa.
Prokuratura wyliczyła, że na skutek działań skorumpowanych urzędników instytucje państwowe umarzały i kasowały decyzje Izb Skarbowych nakazujących zapłatę zaległych podatków od firm należących do Stokłosy - Skarb Państwa mógł stracić nawet 5,6 miliona złotych.
Z powodu nieobecności świadków, sąd nie mógł rozpocząć w czwartek badania kolejnego wątku - znęcania się nad pracownikami i bezprawnego ich więzienia. Dwaj nieobecni na sali świadkowie mieli być przez Stokłosę pozbawieni wolności i pobici.
Proces Henryka Stokłosy rozpoczął się w kwietniu 2009 roku. Według oskarżenia Stokłosa miał wręczać urzędnikom łapówki w postaci alkoholu i wędlin wartości od kilkuset do kilku tysięcy złotych oraz gotówki w wysokości od 5 tys. do 100 tys. zł, w zależności od kwoty umorzeń podatkowych, które otrzymywał.
Oprócz zarzutów korupcyjnych ma także zarzuty bezprawnego więzienia i bicia swoich pracowników, utrudniania pracy policji w sprawie postępowania dotyczącego zatrucia środowiska naturalnego, fałszowania oświadczenia o czynnym prawie wyborczym i wyłudzenia pieniędzy z funduszy Unii Europejskiej.
Oskarżonej w tej sprawie księgowej Stokłosy, Elżbiecie N., postawiono zarzuty pomocnictwa w łapownictwie oraz w wyłudzeniach, a sędziemu sądu administracyjnego Ryszardowi S. - przyjmowania korzyści majątkowych (miał przyjąć od Stokłosy ok. 40 tys. zł).


Heniuś, daj na mszę w kościele w Śmiłowie. Daj swoje pieniążki prywatne, uczciwe - w miarę możliwości. Może się nad tobą Pan Bóg ulituje w przyszłym wcieleniu?


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wszystko o Farmutilu i Henryku Stokłosie
PostNapisane: 10 marca 2010, o 04:28 
Offline
Aktywista
Aktywista

Dołączył(a): 4 września 2006, o 17:29
Posty: 406
http://www.naszdziennik.pl/index.php?da ... d=po01.txt


Jak Ministerstwo Finansów zabiega o zwrot podatków, które Skarbowi Państwa winien jest Henryk Stokłosa?
Niech Rostowski rozliczy podatki Stokłosy

Podatki byłego senatora Henryka Stokłosy należałoby naliczyć raz jeszcze, począwszy od 1993 roku, z uwzględnieniem podjętej wówczas decyzji o uldze podatkowej. Wydano ją wbrew przesłankom prawnym, a dziś nie bierze się pod uwagę możliwości jej rewizji z racji przedawnienia. Takich obliczeń powinno dokonać Ministerstwo Finansów - twierdzi prokuratura. Czy i z jakim skutkiem resort zabiega o zwrot należnych Skarbowi Państwa pieniędzy?

Jaka jest szansa naprawienia szkody, jeśli w toczącym się postępowaniu sądowym zapadnie wyrok skazujący byłego senatora? Faktyczne straty, jakie poniósł Skarb Państwa w wyniku umorzeń podatkowych na rzecz byłego senatora Henryka Stokłosy, mogą przekraczać 5,6 mln złotych. Taką kwotę wyliczyli eksperci z Ministerstwa Finansów na podstawie analizy jedynie kilku decyzji organów podatkowych. Ile naprawdę straciło państwo?
Odzyskanie przez Skarb Państwa równowartości utraconego - na skutek wydania decyzji podatkowych z korupcją w tle - podatku nie będzie łatwe, nawet jeśli na drodze sądowej zapadnie wyrok prawomocnie potwierdzający prokuratorskie zarzuty stawiane Henrykowi Stokłosie. Zarzucane byłemu senatorowi przestępstwa korupcyjne, o które oskarżony jest były senator, nie znajdują się bowiem na liście uprawniających sąd do zastosowania wobec oskarżonego nakazu naprawienia szkody. W przypadku skazania Stokłosy sąd mógłby sięgnąć po tzw. przepadek korzyści osiągniętej przez sprawcę. Tu jednak istotny jest sposób wyliczenia i uprawdopodobnienia przed sądem owych korzyści. Ustalając ich wielkość, prokuratura bazowała na wyliczeniach specjalistów z Ministerstwa Finansów. Jak przyjęto, oskarżony występował o stwierdzenie nieważności niekorzystnych dla siebie decyzji i - według tezy oskarżenia - za łapówki uzyskiwał korzystne rozstrzygnięcia. Tu jednak zasadniczą kwestią jest to, jaką rzeczywistą korzyść odniósł Stokłosa. Dokonane w resorcie obliczenia uwzględniły jedynie kwoty wynikające z decyzji, a wskazujące na zaległości podatkowe. Jak ustaliliśmy, prokuratura taki sposób liczenia uznaje za mało precyzyjny i stwierdza, że u podstaw decyzji podejmowanych w późniejszym czasie przez MF legła decyzja o uldze podatkowej z 1993 roku, która została wydana wbrew przesłankom prawnym, a nie jest brana pod uwagę z racji przedawnienia. Istotne jest więc to, by rozliczyć zobowiązania podatkowe byłego senatora z uwzględnieniem tej decyzji - czyli właściwie naliczać podatek, począwszy od 1993 roku. Takich obliczeń mógłby dokonać resort. - To dałoby rzeczywisty obraz zobowiązań podatkowych oskarżonego. Ich zestawienie z wpłaconymi przez niego podatkami pokazałoby należny i słuszny wymiar zobowiązań, w tym ewentualnej straty poniesionej przez Skarb Państwa - podkreśla prokurator Renata Mazur, rzecznik Prokuratury Okręgowej Warszawa Praga.
Oprócz środków karnych typu przepadek korzyści prokuratura widzi też możliwość ubiegania się przez Skarb Państwa o to, by w wyroku - popierając przepadek korzyści - zasygnalizować, iż na wypadek skazania Skarb Państwa będzie korzystał z ustawy o odszkodowaniach na rzecz SP z tytułu wadliwych decyzji administracyjnych i umów. Ta regulacja, wbrew przesłankom dotyczącym przedawnienia, umożliwia restytucję na rzecz Skarbu Państwa - o ile stwierdzone zostanie wadliwe wydanie decyzji. Taki pozew może zostać złożony po zakończeniu procesu karnego. - Jeżeli przedstawiciel Ministerstwa Finansów poprze wniosek o przepadek korzyści w kwocie wyliczonej przez resort i zasygnalizuje możliwość dochodzenia dalszych roszczeń, to szkoda Skarbu Państwa będzie mogła być naprawiona w sposób satysfakcjonujący - ocenia prokurator Mazur.
Ze złożonych przed poznańskim sądem zeznań Wojciecha K., szefa zespołu urzędników badających kilka wybranych spraw podatkowych Stokłosy, wynika jasno, że we wszystkich były nieprawidłowości.
- Jako zespół badaliśmy sześć spraw podatkowych Stokłosy. We wszystkich były nieprawidłowości i były wykazywane straty, które w ich wyniku poniósł Skarb Państwa - zeznał w Poznaniu Wojciech K. Zespół powstał w listopadzie 2007 r. na wniosek prokuratury. Pracowali w nim urzędnicy różnych departamentów Ministerstwa Finansów, którzy badali wybrane decyzje podatkowe zarówno urzędów skarbowych, jak i MF. To właśnie na podstawie ich ocen prokuratorzy oszacowali straty, jakie w wyniku działań korumpowanych urzędników poniósł SP. Śledczy ustalili, że w urzędach zapadały decyzje na korzyść Stokłosy - umarzające lub kasujące decyzje Izb Skarbowych nakazujących zapłatę zaległych podatków od firm należących do byłego senatora - opiewające na kwotę 5,6 mln złotych.
W ocenie specjalistów z dziedziny prawa podatkowego, zagadnienie dotyczące spraw finansowych ekssenatora jest bardzo rozległe i odnoszenie się do niego szczegółowo wymagałoby posiadania pełnej wiedzy na temat sprawy, analizy dokumentów i efektów podejmowanych postępowań. Bez tej wiedzy eksperci nie chcieli występować pod nazwiskiem. Jednak w kategoriach generalnych wyrazili przekonanie, że organy podatkowe, mając mocne podstawy ku temu, by twierdzić, że decyzja podatkowa została wydana błędnie czy wręcz w związku z przestępstwem, powinny rozpocząć działania mające na celu wyegzekwowanie należnego podatku. Postępowanie mógł komplikować fakt, że sprawy podatkowe ulegają przedawnieniu po okresie 5 lat - termin ten nie jest jednak bezwzględny, gdyż może ulegać zawieszeniu na skutek prowadzonych czynności skarbowych. W ocenie ekspertów, jeśli w sprawie nie zostały podjęte żadne kroki w kierunku odzyskania zaległych podatków, to może być to związane ze świadomością posiadanego jeszcze czasu i chęci dokładnego przygotowania dokumentacji - to właściwie jedyne usprawiedliwienie w przypadku bezczynności urzędników.
Co z wadliwie wydanymi decyzjami zrobiło Ministerstwo Finansów? Czy zabiegano o zwrot należnych podatków i z jakim skutkiem? Nie wiemy. Resort w odpowiedzi na nasze pytania wyjaśnił jedynie, iż zgodnie z Ordynacją podatkową w sprawie zakończonej decyzją ostateczną wznawia się postępowanie, jeżeli decyzja została wydana w wyniku przestępstwa. W przypadku kiedy sfałszowanie dowodu lub popełnienie przestępstwa jest oczywiste, a wznowienie postępowania jest niezbędne dla ochrony interesu publicznego, to takie postępowanie może być wznowione przed wydaniem przez sąd orzeczenia stwierdzającego sfałszowanie dowodu lub popełnienie przestępstwa. - Informacje dotyczące indywidualnych postępowań podatkowych są objęte tajemnicą skarbową - poinformowała nas Magdalena Kobos, rzecznik prasowy MF.
Proces Henryka Stokłosy rozpoczął się przed poznańskim sądem w kwietniu ubiegłego roku. Według aktu oskarżenia były senator miał wręczać urzędnikom łapówki w postaci alkoholu i wędlin wartości od kilkuset do kilku tysięcy złotych oraz gotówki w wysokości od 5 tys. do 100 tys. zł, w zależności od kwoty umorzeń podatkowych, które otrzymywał. W ocenie śledczych, tak uzyskane umorzenia podatkowe mogły sięgać kwoty ok. 5,6 mln złotych. Oprócz zarzutów korupcyjnych Stokłosa usłyszał także zarzuty bezprawnego więzienia i bicia swoich pracowników, utrudniania pracy policji w sprawie postępowania dotyczącego zatrucia środowiska naturalnego, fałszowania oświadczenia o czynnym prawie wyborczym i wyłudzenia pieniędzy z funduszy UE. Oskarżonego - poszukiwanego międzynarodowym listem gończym - zatrzymała w 2007 r. niemiecka policja. Wówczas został wydany Polsce na mocy europejskiego nakazu aresztowania. W śledztwie zabezpieczono majątek Stokłosy o wartości ok. 20,7 mln złotych. Mienie to pokrywa domniemane straty wynikające ze stawianych mu zarzutów.
Marcin Austyn



Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wszystko o Farmutilu i Henryku Stokłosie
PostNapisane: 11 marca 2010, o 23:36 
Offline
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): 29 maja 2007, o 23:15
Posty: 247
Odrobina historii:

Dnia: 2006-06-14 23:31:55
Szanowny Pan Piotr Najsztub 15 czerwca br. mija rocznica ukazania się w „Przekroju” artykułu pt. „Pan i władca na krańcach prawa”. Był to rewolucyjny tekst, który w gminie Kaczory, w powiecie pilskim i w całej Wielkopolsce wywołał ogromną burzę. Henryk Stokłosa po raz pierwszy został przedstawiony takim, jaki jest. Społeczeństwo dowiedziało się jakim człowiekiem naprawdę jest senator, na którego przez tyle lat ponad 100 tysięczna rzesza ludzi głosowała. Wielu dziennikarzy z prasy w całej Polsce już wcześniej pisało prawdę o Stokłosie, ale zawsze delikatnie się asekurując. Trudno dziwić się takim postawom dziennikarzy, którzy przyjeżdżając do nas mieli możliwość poznania faktów i dokumentów. Zetknęli się ludźmi poszkodowanymi przez Stokłosę osobiście lub przez jego ochroniarzy. Dowiedzieli się jak wygląda prawo i sprawiedliwość w wykonaniu senatora Stokłosy. W świetle tych informacji nie można mieć za złe młodym reporterom, że chcą mieć wszystkie palce i nie odstrzelone nogi. Być bitym i więzionym przez Stokłosę też nie jest przyjemne. O uwięzieniu z pewnością pamiętać będzie jeszcze bardzo długo pani Sylwia Gadomska, młoda dziennikarka z TVP1. Uwięziona wraz z kolegami 5 maja 2004 r. w Śmiłowie na gminnej drodze, którą Stokłosa ukradł i traktował jak własną, przez trzynaście godzin była przetrzymywana przez ludzi Stokłosy. W obecności Policji pilskiej i poznańskiej. Na oczach całej Polski i świata. Prawo zabrania pozbawiania wolności bez wyroku. Zabrania każdemu tylko nie Stokłosie. Tym bardziej, że wyczyny Stokłosy i jego ludzi pozostały bezkarne. Wobec powyższego, odwaga pana Marcina Fabjańskiego z Redakcji „Przekroju” i Piotra Gadzinowskiego z TV ASTA w Pile jest godna dużego uznania i podziwu. Niewątpliwie ogromną zasługą jest też zgoda pana Piotra Najszutba na publikację materiałów tak drastycznych i brania współodpowiedzialności za jaj skutki. Być może, efektem tej i innych publikacji, jest mniejsze zaufanie społeczne do Stokłosy. Czemu dali wyraz wyborcy w Wielkopolsce 25 września 2005 r. głosując na innych senatorów. Za wszystko co zrobiliście Panowie w imię prawdy i w obronie człowieka serdecznie Wam dziękuję. Życzę całej Redakcji „Przekroju” dużo zdrowia i szczęścia oraz ciekawych tematów do pisania. A nam wszystkim życzę, żeby takich gułagów, jak „Gułag Śmiłowo” nigdy więcej w Polsce nie było.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wszystko o Farmutilu i Henryku Stokłosie
PostNapisane: 14 marca 2010, o 20:16 
Offline
Aktywista
Aktywista

Dołączył(a): 4 września 2006, o 17:29
Posty: 406
Meandry polskiego prawa i bezprawia.


W m. Śmiłowo gm. Kaczory, dawniej województwo pilskie dzisiaj należy do Wielkopolski, na początku lat 80 XX w. niejaki Henryk S. kupił na teścia czy tez kogoś z rodziny kawałek ziemi i rozpoczął biznes polegający na utylizacji szczątków zwierzęcych i padliny. Wszak już wtedy do niektórych osób dotarło, iż na odpadach i śmieciach można nieźle zarobić. Początkowo robił to osobiście w starej lokomotywie. Interes widać dobrze się kręcił , więc postanowił modernizować swój zakład. Wyjątkowo szybko nabijał swoją kabzę. Przypuszczam, iż w pomnażaniu swojej fortuny na głowę pobił światowych rekinów finansjery takich jak Rockefeler, Rotschild i wielu innych, bowiem ich fortuny gromadziły pokolenia. A nasz rekin zrobił to sam i to w iście olimpijskim tempie.
Zgodnie z przysłowiem, iż apetyt rośnie w miarę jedzenia, nasz biznesmen pozwalał sobie na wyjątkowe łakomstwo w opanowywaniu rynku utylizacji szczątków zwierzęcych i padliny oraz zagospodarowywania tego, co z utylizacji pozostało.
Smród z utylizacji spowijał już nie tylko Śmiłowo, ale również inne miejscowości położone w promieniu od kilku do kilkunastu kilometrów. Mieszkańcy skarżyli się na bóle głowy, torsje i inne dolegliwości związane ze wszech obecnym fetorem. Ale Henryk S. modernizował (czyt. zwiększał przerób) zakład i nadal się bogacił. No, niech by się i bogacił, ale dlaczego naszym kosztem? Na skargi mieszkańców dysydenci odpowiadali, że region się rozwija, przybywa miejsc pracy, a ten fetor - to tylko specyficzny zapach.
Czego nie mógł przerobić modernizowany przez lata zakład, utylizowano przez zakopywanie
Biznesmen obrastał w „ piórka” i „kupował” spolegliwość urzędników oraz prominentów a pracowników i mieszkańców straszył i szykanował. Niektórzy do dzisiaj się go boją. Inni mają w tym chyba jakiś interes, bo obchodzą się z nim jak ze śmierdzącym jajem.
A zakład nadal się modernizował.
W 2005 r. weszliśmy do UE i trzeba było dostosować jakoś nasze prawo. Takie zakłady musiały uzyskać pozwolenie zintegrowane, czyli spełniać warunki ochrony środowiska.
Przez całe lata „ udawało się „ naszemu biznesmenowi omijać prawo z dokładnością omijania bramek przy wyjątkowo stromym slalomie gigancie.
Niestety wymagania rosły, a na dodatek ci , z którymi już dawno przestał się w jakikolwiek sposób liczyć, podnieśli głowy i głośno powiedzieli dość. Nie dali się zastraszyć i jeszcze skargi piszą. Zaskarżają wydane decyzje, które przy odpowiednio ustawionym parasolu ochronnym udało się już uzyskać. Przecież zakład wciąż się modernizuje. Ciągle coś zmieniamy. Nie bardzo wiadomo już o co w tej modernizacji chodzi , ale najważniejsze, aby składać coraz to nowe wnioski. Składa wniosek i postępowanie prowadzone jest od nowa. Brak pozwolenia zintegrowanego to brak kontroli służb środowiska i praktycznie niemożność zamknięcia zakładu. No i to tu chodzi.
Takie mamy prawo, a może sankcjonowanie bezprawia.
Spróbujmy porównać to prawo, bądź bezprawie do kodeksu drogowego.
Na drogę publiczną wyjeżdża pojazd. Jego kierowca nie ma prawa jazdy , a pojazd nie ma aktualnych badań technicznych dopuszczających go do ruchu . Zatrzymany przez policję kierowca oświadcza , że posiada zaświadczenie od lekarza , iż może prowadzić pojazdy. Posiada przy sobie również kopię dokumentu potwierdzającego, iż właśnie zapisał się na kurs prawa jazdy. W związku z tym żąda, aby pozwolono mu kontynuować jazdę bez jakichkolwiek przeszkód i sankcji.
I co wy na to?


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wszystko o Farmutilu i Henryku Stokłosie
PostNapisane: 20 marca 2010, o 02:44 
Offline
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): 29 maja 2007, o 23:15
Posty: 247
Afery Prawa
2010-03-20 01:40:54
Piękna jest relacja filmowa, kiedy w święto Policji w Pile Henio Stokłosa kazał wypakować ze swojego samochodu firmowego żarcie dla oficjeli policyjnych, miejskich i wojewódzkich w Domu Kultury w Pile!
Stokłosa pasie Policję w Pile!

Za to dostał złoty medal za zasługi dla Policji?

Czy to jest kłamstwo?

Heniek by chciał, żeby na to nie było dowodów!


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 1496 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 71, 72, 73, 74, 75  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 2


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający to forum: MSN [Bot] i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Hosting: Internet Concept. Wszelkie prawa zastrzeżone przez Internet Concept.
Forum jest częścią serwisu Interaktywna Piła.

Artykuły do Stylizacji paznokci    Piła    Siłownia Piła   

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL